Triage
Szybka ocena stanu poszkodowanych i ustalenie kolejności udzielania pomocy.


Studia medyczne przestają przygotowywać wyłącznie do pracy w szpitalu. Uczelnie coraz częściej stawiają na medycynę taktyczną, reagowanie na zdarzenia masowe i pomoc w warunkach wojny. Sprawdzamy, gdzie i czego uczą się przyszli medycy oraz dlaczego te kompetencje stają się dziś tak ważne.
Jeszcze do niedawna studia medyczne kojarzyły się przede wszystkim z przygotowaniem do pracy na oddziale, w przychodni lub zespole ratownictwa medycznego. Dziś uczelnie coraz częściej rozszerzają programy o umiejętności potrzebne podczas konfliktów zbrojnych, katastrof i zdarzeń masowych. Przyszli medycy mają wiedzieć nie tylko, jak pomóc pojedynczemu pacjentowi, lecz także jak działać w chaosie, pod presją czasu i przy ograniczonym dostępie do sprzętu.
Medycyna taktyczna coraz częściej pojawia się na uczelniach medycznych: jako osobny przedmiot, część programu studiów, warsztaty praktyczne albo kierunek podyplomowy.
Zmiany zaczynają mieć również charakter systemowy. Ministerstwo Zdrowia powołało zespół do spraw medycyny taktycznej, który uznał kształcenie przeddyplomowe za jeden z kluczowych elementów przygotowania kadr. Oznacza to, że podstawowe kompetencje związane z reagowaniem kryzysowym mogą stopniowo trafiać do programów kolejnych kierunków medycznych.
Równolegle powstaje ogólnopolska sieć szkoleniowa dla cywilnego personelu ochrony zdrowia. Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło na ten cel ponad 32,8 mln zł. Centralnym ośrodkiem projektu ma być Krajowe Centrum Doskonalenia Medycyny Taktycznej działające przy Wojskowym Instytucie Medycznym. Szkolenia stacjonarne, kursy internetowe oraz program przygotowujący instruktorów mają objąć łącznie ponad 4 tys. osób. Projekt potrwa do końca czerwca 2027 roku.
Medycyna w warunkach kryzysowych różni się od codziennej pracy szpitala. Na miejscu może brakować leków, personelu, prądu czy możliwości szybkiego wykonania badań. Ratownik, pielęgniarka lub lekarz muszą błyskawicznie ocenić stan wielu poszkodowanych, zatamować masywne krwawienie, zabezpieczyć drogi oddechowe i zdecydować, kto wymaga pomocy w pierwszej kolejności.
W warunkach kryzysowych medyk nie zawsze ma dostęp do pełnej diagnostyki, odpowiedniej liczby pracowników czy standardowego wyposażenia. Dlatego szkolenia koncentrują się na szybkim podejmowaniu decyzji i ratowaniu życia przy ograniczonych zasobach.
Szybka ocena stanu poszkodowanych i ustalenie kolejności udzielania pomocy.
Zabezpieczenie masywnego krwawienia oraz najpoważniejszych obrażeń.
Utrzymanie oddechu i wykonywanie podstawowych procedur ratujących życie.
Bezpieczne przeniesienie pacjenta ze strefy zagrożenia do miejsca pomocy.
Udzielanie pomocy w niebezpiecznym terenie i przy trwającym zagrożeniu.
Organizacja zespołu, sprzętu i pomocy dla wielu pacjentów jednocześnie.
W bardziej zaawansowanych programach pojawiają się również ultrasonografia wykonywana w terenie, chirurgiczne zabezpieczanie dróg oddechowych, szycie ran, opieka nad pacjentem, którego nie można szybko przetransportować do szpitala, oraz planowanie zabezpieczenia medycznego całej operacji.
Zmieniająca się sytuacja bezpieczeństwa w Europie sprawia, że kompetencje z zakresu medycyny taktycznej i katastrof przestają być potrzebne wyłącznie żołnierzom. Coraz częściej mówi się o tym, że podstawy działania w warunkach kryzysu powinni znać także cywilni lekarze, ratownicy, pielęgniarki i studenci kierunków medycznych.
Nie chodzi o militaryzację uczelni. Nowe szkolenia mają przygotować przyszłych medyków również do sytuacji, które mogą wydarzyć się w czasie pokoju - katastrof komunikacyjnych, zamachów, pożarów, powodzi czy awarii infrastruktury.
W kwietniu 2026 roku PUM poinformował o wprowadzaniu medycyny taktycznej do programów kształcenia. Studenci mają uczyć się między innymi oceny sytuacji oraz ustalania priorytetów medycznych w trudnych i szybko zmieniających się warunkach. Uczelnia przedstawia tę zmianę jako odpowiedź na potrzebę przygotowania kadr do katastrof, zdarzeń masowych i innych sytuacji kryzysowych.
PUM prowadził już również rozbudowane ćwiczenia symulacyjne pod hasłem „Aktywny Zabójca”. Uczestnicy trenowali współpracę różnych służb, wymianę informacji i udzielanie pomocy w strefach o różnym poziomie zagrożenia.
Na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Opolskiego zajęcia z medycyny pola walki objęły studentów ostatniego roku kierunku lekarskiego. Uczestnicy poznawali zasady postępowania z osobami mającymi rany postrzałowe i kłute, ćwiczyli stosowanie opatrunków, stabilizowanie rannych oraz ich przenoszenie w trudnych warunkach.
Uczelnia zwracała przy tym uwagę, że rolą lekarza nie jest udział w walce, ale zapewnienie pomocy medycznej w odpowiednim miejscu i przy zachowaniu bezpieczeństwa personelu.
Studenci trzeciego roku ratownictwa medycznego GUMed uczestniczyli w listopadzie 2025 roku w intensywnych warsztatach z medycyny taktycznej. Ćwiczyli procedury Tactical Combat Casualty Care, w tym tamowanie krwotoków, udrażnianie dróg oddechowych, zabezpieczanie urazów kończyn i ewakuowanie poszkodowanych.
Zajęcia obejmowały także scenariusze sytuacyjne, w których studenci musieli współpracować, podejmować decyzje pod presją i korzystać ze specjalistycznego sprzętu treningowego.
Uczelnia zwracała przy tym uwagę, że rolą lekarza nie jest udział w walce, ale zapewnienie pomocy medycznej w odpowiednim miejscu i przy zachowaniu bezpieczeństwa personelu.
ŚUM uruchomił studia podyplomowe „Medycyna Pola Walki” we współpracy z Jednostką Wojskową Komandosów w Lublińcu. Program trwa trzy semestry i obejmuje 328 godzin zajęć, z czego 214 godzin przeznaczono na praktykę.
Uczestnicy uczą się między innymi chirurgii polowej, intensywnej terapii w warunkach ograniczonych zasobów, ewakuacji medycznej, reagowania na zagrożenia CBRNE oraz przetrwania w terenie. Część ćwiczeń odbywa się w obiektach wojskowych, a program przewiduje także kilkudniowe szkolenie symulacyjne.
W 2026 roku w ofercie uczelni pojawiły się studia podyplomowe „Medycyna w warunkach ekstremalnych”. Słuchacze mogą wybrać jedną z dwóch ścieżek: medycynę pola walki albo medycynę katastroficzną.
Program obejmuje między innymi zdarzenia masowe, zarządzanie kryzysowe, zagrożenia CBRN, medyczne zabezpieczenie działań oraz funkcjonowanie przy ograniczonych zasobach. Oprócz wykładów przewidziano ćwiczenia w centrum symulacji medycznej i zajęcia terenowe w obiektach wykorzystywanych przez służby ratownicze.
Jeszcze dalej idącym krokiem jest utworzenie Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Uczelnia formalnie rozpoczęła działalność 1 lipca 2026 roku, natomiast kształcenie ma wystartować najpóźniej w roku akademickim 2027/2028.
Akademia ma przygotowywać do służby wojskowej między innymi lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i farmaceutów. Jednocześnie, zgodnie z założeniami ustawy, ma prowadzić działalność naukową w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu.
To inna ścieżka niż wprowadzanie pojedynczych zajęć na cywilnych uczelniach. W tym przypadku szkolenie medyczne od początku będzie połączone z przygotowaniem wojskowym i przyszłą służbą.
Uczestnicy uczą się między innymi chirurgii polowej, intensywnej terapii w warunkach ograniczonych zasobów, ewakuacji medycznej, reagowania na zagrożenia CBRNE oraz przetrwania w terenie. Część ćwiczeń odbywa się w obiektach wojskowych, a program przewiduje także kilkudniowe szkolenie symulacyjne.
Zajęcia obejmowały także scenariusze sytuacyjne, w których studenci musieli współpracować, podejmować decyzje pod presją i korzystać ze specjalistycznego sprzętu treningowego.
Uczelnia zwracała przy tym uwagę, że rolą lekarza nie jest udział w walce, ale zapewnienie pomocy medycznej w odpowiednim miejscu i przy zachowaniu bezpieczeństwa personelu.
Doświadczenia zdobyte podczas szkoleń taktycznych mogą być przydatne również poza polem walki. Podobne problemy pojawiają się po karambolach, katastrofach kolejowych, pożarach, zamachach, zawaleniu budynku czy awarii infrastruktury.
W każdej z tych sytuacji personel może zetknąć się z dużą liczbą rannych, brakiem miejsc w szpitalach, zakłóceniami łączności i koniecznością działania przed wykonaniem pełnej diagnostyki. Z tego powodu Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że rozwijanie medycyny taktycznej nie oznacza militaryzacji cywilnej ochrony zdrowia. Ma przede wszystkim poprawić gotowość systemu do działania podczas katastrof i innych zagrożeń o dużej skali.
Jedno jest pewne: współczesny medyk musi być przygotowany nie tylko na pracę w bezpiecznym gabinecie. Coraz częściej wymaga się od niego gotowości do działania także wtedy, gdy standardowe procedury i warunki przestają istnieć.
Rozszerzanie programów rodzi też pytania. Nie każda uczelnia ma dostęp do instruktorów z doświadczeniem operacyjnym, odpowiedniego terenu ćwiczeń czy zaawansowanych symulatorów. Istotne będzie także ustalenie, jaki zakres wiedzy powinien otrzymać lekarz, jaki ratownik medyczny, a jaki student pielęgniarstwa.
Pozostaje również kwestia regularnego powtarzania procedur. Jednorazowe warsztaty mogą zwiększyć świadomość zagrożeń, ale umiejętności praktyczne — szczególnie wykonywane pod presją czasu – wymagają utrwalania. Dlatego prawdziwym sprawdzianem zmian będzie nie tylko liczba uruchomionych zajęć, lecz także ich jakość, dostępność i miejsce w obowiązkowym programie studiów.
W każdej z tych sytuacji personel może zetknąć się z dużą liczbą rannych, brakiem miejsc w szpitalach, zakłóceniami łączności i koniecznością działania przed wykonaniem pełnej diagnostyki. Z tego powodu Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że rozwijanie medycyny taktycznej nie oznacza militaryzacji cywilnej ochrony zdrowia. Ma przede wszystkim poprawić gotowość systemu do działania podczas katastrof i innych zagrożeń o dużej skali.
Jedno jest pewne: współczesny medyk musi być przygotowany nie tylko na pracę w bezpiecznym gabinecie. Coraz częściej wymaga się od niego gotowości do działania także wtedy, gdy standardowe procedury i warunki przestają istnieć.
źródło: Gov.pl, Rynekzdrowia.pl, strony uniwersytetów

NaMedycyne to portal dla kandydatów na kierunki medyczne oraz studentów tych kierunków.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © NaMedycyne