O studiowaniu na kierunku lekarskim w Niemczech.

Agata mieszka w Niemczech i jest studentką 4. roku kierunku lekarskiego. Po zajęciach pracuje na bloku operacyjnym asystując przy operacjach ortopedycznych oraz pisze doktorat z psychiatrii. W wolnych chwilach uwielbia czytać oraz szyć na maszynie. Na Instagramie można znaleźć Ją pod nazwą @lekarski.w.niemczech, gdzie ciekawe opowiada jak wygląda Jej życie poza granicami Polski.

Cześć Agata! Pierwszą sprawą, która przykuwa uwagę, jest kraj, w którym mieszkasz. Co spowodowało, że studiujesz kierunek lekarski akurat w Niemczech?

Cześć! Na wybór kierunku studiów nie wpłynęło wiele czynników w moim życiu. Mówiąc krócej, był tylko jeden – moja mama, a właściwie jej choroba nowotworowa… 

Zaczynając od początku, powinnam wspomnieć, ze w Niemczech mieszkam od około ośmiu lat. Wtedy też moi rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce do Niemiec, gdyż w Polsce nie było możliwości leczenia dla mojej mamy. Wtedy niewiele rozumiałam z tej całej sytuacji. Od samego początku ucieszyłam się na wieść o przeprowadzce.  Perspektywa szerokiego asortymentu żelków Haribo i wielu niedostępnych w Polsce słodyczy brzmiała bardzo zachęcająco. Nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji.  

Mama walczyła z chorobą jeszcze przez 3 lata od momentu naszego przyjazdu do Niemiec. W tym czasie moje nastawienie do medycyny i lekarzy było bierne, może i nawet negatywne. Przede wszystkim odmowa leczenia w Polsce sprawiła, że nigdy nie przeszło mi przez myśl, by zostać lekarzem i być częścią tego niesprawiedliwego „otoczenia”. 

Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy los odebrał mi mamę-moją najlepszą przyjaciółkę. Miałam wtedy 18 lat, maturę miałam pisać za rok. Ta sytuacja zmieniła mnie, jak i cały mój światopogląd. Postanowiłam, że chciałabym zostać lekarzem. Lekarzem, który stara się zrozumieć pacjenta i jego potrzeby, a nie tylko i wyłącznie  chorobę. Chciałam do każdego podchodzić z empatią i być w stanie spojrzeć na sytuację z perspektywy pacjenta. 

Zatem z wyborem Twojej ścieżki zawodowej wiąże się bardzo smutna historia… Czy wobec tego myślałaś też o innych zawodach? Bowiem z uwagi na to jak trudno jest dostać się na medycynę, wiele osób ma w zanadrzu tzw. „plan B”. Czy i Ty należałaś do tej grupy?

Decyzja o aplikowaniu na studia lekarskie przyszła mi bardzo późno do głowy. Był to w sumie ostatni dzwonek, by wziąć się w garść i dać z siebie wszystko, aby mieć w ogóle szansę na dostanie się. Będąc jeszcze w Polsce marzyłam o zawodzie dziennikarki, jednak przeprowadzka do Niemiec i co za tym idzie, nowy język szybko zweryfikowały moje plany. Później zastanawiałam się nad architekturą. Nic mnie jednak nie przekonywało. Pamiętam, że desperacko przeglądałam oferty kierunków na różnych uczelniach i nie mogłam znaleźć nic, co by mnie zaciekawiło. Pewnego dnia zapytałam mamę, co mam studiować. Powiedziała, ze w żadnym wypadku mi nic nie podpowie, bo potem będę robiła to, co ona by chciała, a nie to, o czym ja marzę. Wtedy byłam zła, jednak teraz jestem jej bardzo wdzięczna za tę odpowiedź. Po podjęciu decyzji, ze medycyna „to jest to” postawiłam wszystko na jedną kartę. Wiedziałam, że na każdy inny kierunek poszłabym jak za karę. Tak więc nawet nie próbowałam składać podań na inne kierunki. 

Jak widać, udało Ci się osiągnąć to, co postanowiłaś. Powiedz proszę, jak wyglądały Twoje przygotowania do matury i z jakich przedmiotów ją zdawałaś?

Matura w Niemczech zdecydowanie różni się od matury w Polsce. W obrębie Niemiec też może ona wyglądać inaczej, w zależności od Bundeslandu. Ja chodziłam do szkoły w NRW (Nadrenia Północna-Westfalia – przyp. red.). Tutaj matura zaczyna się teoretycznie w 11. klasie. Trwa ona dwa (w szkole zwanej Gymnasium, gdzie jest się ciężej dostać i poziom nauczania jest na wyższym poziomie) lub trzy lata (w tzw. Gesamtschule, gdzie jest się łatwiej dostać). Dlaczego matura zaczyna się tak szybko? Od 11. klasy zaczynamy zbierać oceny, które widnieją na świadectwie maturalnym. To znaczy, że każda ocena z aktywności, za sprawdzian, czy kartkówkę jest częścią matury. W moim przypadku trwało to dwa lata. Do tego dochodzi sam egzamin maturalny, który zdawałam z rozszerzonego angielskiego, rozszerzonej matematyki, podstawowej matematyki i z ustnego włoskiego. Na marginesie taka mała ciekawostka – na maturę w Niemczech wszyscy przychodzą…w dresach. Nie jest to oczywiście wymóg, ale każdy przychodzi bardzo wygodnie ubrany. 

Osobiście zaczęłam się przykładać do nauki dopiero w 12., czyli maturalnej klasie. Było to spowodowane śmiercią mojej mamy i marzeniu studiowania medycyny, o którym wspomniałam wcześniej. Nie ukrywam, że było to bardzo trudne zadanie, po pierwsze z psychicznego punktu widzenia, gdyż jak łatwo się domyśleć, cały mój świat stanął do góry nogami. Po drugie musiałam zawalczyć o celujące oceny, aby „nadrobić” gorsze oceny z 11 klasy, które częściowo zostały zaniżone poprzez długą nieobecność w szkole, spowodowaną wielomiesięcznym pobytem mamy w szpitalu. Dałam z siebie wszystko i to do tego stopnia, że na świadectwie widniały same 6 i nawet 6+. 

Warto wspomnieć, ze średnia ocen z każdego półrocza z danego przedmiotu jest naszą przewidywaną oceną z egzaminu maturalnego. Oznacza to, że mając  4 z jakiegoś przedmiotu, maturę można napisać najgorzej na 3, a najlepiej na 5. W innym wypadku trzeba podejść do egzaminu ustnego. Wtedy wyciągana jest średnia z oceny ustnej i pisemnej. Ma to na celu uniknięcie sytuacji, w której uczeń nie stara się przez 2 lata i nagle zdaje egzamin maturalny na 6. 

Korzystałaś z korepetycji czy byłaś samoukiem?

Wszystkiego uczyłam się sama, nigdy nie korzystałam z korepetycji. Co ważne, nie musiałam mieć ani biologii ani chemii na maturze. Całe szczęście w Niemczech rekrutacja na uczelnie przebiega na innych zasadach i rodzaj przedmiotów nie gra roli. Liczą się tylko oceny. Największy haczyk jest w tym, że do matury można podejść tylko jeden raz. Nie można pozwolić sobie na gorszy dzień marząc o medycynie. 

Można więc powiedzieć, że w Niemczech na wynik matury pracuje się kilka lat. Opisz krótko rekrutację na kierunek lekarski. Czy jest tam możliwe składanie aplikacji na kilka uniwersytetów jak na przykład w Polsce?

Jak dokładniej wygląda rekrutacja? Nasze zdobyte oceny przez dwa lata edukacji i wynik egzaminu maturalnego przeliczane są na punkty, a punkty na średnią. Minimalna średnia, aby móc marzyć o medycynie, musi wynosić 1,4, czyli przeliczając to na polską skalę- 5.6. Uczniowie mający średnią 6.0 czasami mają szczęście i od razu dostają się na studia medyczne. Niestety chętnych jest tak dużo, że nawet tak wybitne oceny nie gwarantują pewnego miejsca na liście studentów. Reszta kandydatów zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Tak też było w moim przypadku. Rozmowa odbywa się na terenie szpitala z różnymi lekarzami. W 2017 roku istniała jeszcze możliwość dostania się na kierunek lekarski poprzez czekanie 7 lat bez możliwości studiowania na jakiejkolwiek uczelni na terenie Niemiec w ciągu trwania tych lat. Niestety, w tym momencie ta opcja nie jest już możliwa. 

Organizowane są też testy sprawdzające myślenie logiczne i przestrzenne, dzięki którym można nieco podnieść swoją średnią maturalną, gdyż dostaje się za to dodatkowe punkty. Tak samo jest w przypadku zakończonej szkoły zawodowej i posiadania zawodu np. pielęgniarki. Niestety, daje to niewiele punktów. Oczywiście można aplikować na wiele różnych uniwersytetów. Każdy z nich oferuje nieco inne progi punktowe i dodatkowe punkty za przeróżne testy. Dodam również, ze składanie aplikacji jest darmowe, niezależnie od ilości wybranych uczelni. 

Ile lat trwają studia medyczne w Niemczech? Mogłabyś wskazać różnice między Twoimi studiami a studiami w Polsce?

Studia medyczne w Niemczech trwają 6 lat. Różnią się one od polskiego toku studiów tym, że po 6 latach zaczynamy naukę specjalizacji. Nasz staż odbywa się na 6. roku, kiedy nie mamy jeszcze prawa wykonywania zawodu. 

Pierwsze dwa lata są to nauki przedkliniczne. Uczymy się o anatomii, fizjologii, biochemii itp. Ważnym punktem jest fakt, że do każdego egzaminu mamy aż 4 podejścia. Za żadną poprawkę nie trzeba płacić. Jeśli za 4. podejściem nie uda nam się zdać egzaminu, jesteśmy zmuszeni zakończyć nasza przygodę z medycyną i nie możemy podjąć nigdy więcej studiów lekarskich w całych Niemczech. Warto podkreślić, że nie ma czegoś takiego jak „warunek”. Jeśli nie zdało się 1. części fizjologii, nie można podejść do 2. Jest tak w przypadku większości przedmiotów. Blokuje nas to na cały rok, przez co czas studiów się wydłuża. 

Po dwóch latach nauk przedklinicznych nastaje czas na 1. egzamin państwowy, tzw. Physikum. Jest on zmorą wszystkich studentów, a zdawalność wynosi około 60%. Po zdaniu tego nieszczęsnego egzaminu mówi się, że jest się już prawie lekarzem i trzeba się postarać, żeby nim nie zostać. Zaczynają się nauki kliniczne i oznacza to, że „przesiew” nie jest już taki, jak na początku studiów… 

▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃▃

Czy opinia Agaty o studiach medycznych w Niemczech zdążyła Was zaciekawić? Już wkrótce część II wywiadu na naszym portalu. Tymczasem nie zapomnijcie odwiedzić Jej profilu na Instagramie @lekarski.w.niemczech.

0