O studiowaniu na kierunku lekarskim w Niemczech. Cz. II

Jest to już druga część wywiadu z Agatą. Jeśli nie przeczytaliście jeszcze pierwszej koniecznie zajrzyjcie na: https://namedycyne.pl/o-studiowaniu-na-kierunku-lekarskim-w-niemczech/

Jak jest z możliwością dalszego pogłębiania wiedzy medycznej? Czy chętni mają taką szansę?

Już od rozpoczęcia nauk klinicznych istnieje możliwość podjęcia pracy nad doktoratem. Można go zakończyć do czasu ukończenia studiów, jednak obrona może mieć miejsce dopiero po osiągnięciu prawa do wykonywania zawodu, czyli po zdaniu 2. egzaminu państwowego po 5. roku, skończeniu rocznego stażu i zdaniu 3., ustnego egzaminu państwowego. 

Istnieje też możliwość pracy w szpitalu podczas studiów. Można dbać o prawidłowe ukrwienie narządów gotowych do transplantacji, pracować na bloku operacyjnym asystując przy operacjach, pobierać krew. Możliwości jest wiele. 

Ciekawostką jest fakt, że fartuch i tzw. scrubsy dostajemy ze szpitala. Każdy ze studentów ma kartę, na której zapisane są nasze dane osobowe i rozmiar ubrań. Potem idziemy do automatu, który wygląda jak niekończąca się szafa, klikamy rodzaj odzieży jaki chcemy, a automat wydaje nam wyprasowane ubranie na wieszaku. Nikt nie nosi swoich prywatnych ubrań. Nie trzeba nic kupować.   

O ile aż trzy egzaminy państwowe brzmią groźne, o tyle wypożyczalnia fartuchów i scrubsów wydaje się dużym ułatwieniem. Powiedz, jak przygotowujesz się do egzaminów?

Moje przygotowania do egzaminów trwają od momentu rozpoczęcia semestru. Staram się nie mieć zaległości, gdyż przedmiotów jest bardzo dużo. Na mojej uczelni egzaminy podczas nauk klinicznych pisane są w formie egzaminów centralnych, tzw. zentrale Abschlussklausur (ZAK). Oznacza to, że wszystkie przedmioty pisane są jednego dnia. Jest ich tym razem 14. Są to przedmioty takie jak kardiologia, nefrologia, angiologia, urologia, ortopedia, anestezjologia i wiele innych. Egzamin trwa około 4 do 5 godzin.

Czy nauki na studiach jest dużo więcej niż w liceum?

Ilość nauki jest oczywiście nieporównywalna do jej ilości w liceum. Z uśmiechem na twarzy wspominam śmiech mojego brata, gdy w liceum skarżyłam się na ogrom nauki. Powiedział tylko wtedy, że „pogadamy jak będziesz na studiach”. No i gadamy 😉 Myślę, ze sama ilość przedmiotów mówi sama za siebie. 

Chyba większość studentów usłyszała kiedyś słowa podobne do tych Twojego brata. 😉 Jakie masz plany na przyszłość? Czy zamierzasz po studiach wrócić do Polski?

Przyznam, że bardzo tęsknię za Polską, gdzie żyje się zupełnie inaczej. Oczywiście standard życia jest zupełnie inny, ale ludzie nie są tacy sztywni. Tu wszyscy chodzą jak w zegarku. Czasem czuję się jak w wojsku. Niestety, nie wyobrażam sobie pracy w polskiej służbie zdrowia. Przeraża mnie fakt, że leki dla wielu pacjentów nie są refundowane. Chemioterapii i leczenia onkologicznego brakuje. Wieloletnie kolejki do lekarza. Na oddziałach położniczych nie są nawet zapewnione produkty higieny osobistej. Tu jest zupełnie inaczej. Osoba cierpiąca na choroby przewlekłe dostaje lekarstwa za symboliczne 5€, a jeśli nie jest w stanie sobie na to pozwolić, dostaje je za darmo. Leczenie onkologiczne jest zapewnione każdemu. Boli Cię brzuch i musisz iść do lekarza? Dzwonisz i idziesz! Chcesz iść pobrać sobie krew i zobaczyć czy wszystko jest w porządku? Dzwonisz i idziesz dwa dni później. Dostałeś skierowanie do kardiologa? Okay, nie ma problemu – termin za dwa tygodnie! Jesteś w szpitalu i zapomniałeś/zapomniałaś o podpaskach, maszynce do golenia? Nie ma problemu, wszystko jest! Zapomniałeś o szczoteczce do zębów? Spokojnie, zaraz ktoś Ci przyniesie. Jeśli chodzi o jedzenie, obiad wybiera się spośród 3 dań. Każde smaczne. Te same potrawy serwowane są na stołówce dla pracowników. Nawet ja, niejadek i koneser kręcący na wiele potraw nosem niczym Pani Magda G., nigdy nie mam problemów ze znalezieniem czegoś, co od razu przypada mi do gustu. Bardzo ubolewam nad faktem, że w Polsce to tak nie wygląda. Bardzo tęsknię za moją rodziną i chciałabym móc mieszkać w jej pobliżu, jednak na tę chwilę nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. 

Niestety potrzeba wielu zmian u nas w kraju, żeby czas oczekiwania na wizytę do lekarza mógł być porównywalny jak w Niemczech, ale miejmy nadzieję, że kiedyś tak będzie. Jesteś na 4. roku, więc dużo przedmiotów klinicznych za Tobą. Zdradzisz o jakiej specjalności myślisz?

Już teraz wiem, że zostanę ginekolożką. Wiedziałam już o tym od czasów 1. roku. Byłam na praktykach pielęgniarskich. Jako że w przeciwieństwie do Niemców nie jestem mistrzem planowania i organizacji i o praktyki zaczęłam starać się dopiero na jakieś 4 miesiące przed, pozostała mi tylko ginekologia. Byłam bardzo niezadowolona, ale nie miałam wyjścia. Mojego pierwszego dnia praktyk siedziałam w pokoju socjalnym, gdyż akurat nie było dla mnie żadnych zadań. W pewnym momencie wszedł lekarz – oczywiście przedstawiłam się i zapytałam, czy będzie robił coś ciekawego i czy mógłby mnie ze sobą zabrać. Powiedział, że widzimy się za dwie godziny na bloku operacyjnym. Przeprowadzał on zabieg histerektomii, czyli usunięcia macicy, metodą DaVinci. Była tam jeszcze jedna studentka, akurat z ostatniego roku. Widziałam wszystkie wnętrzności na monitorze i lekarz poprosił, aby opisać co widzimy. Stwierdziłam, że w moim przypadku jest to pytanie retoryczne, gdyż niezbyt mogę się wykazać wiedzą będąc na 1. roku studiów w porównaniu z drugą studentką. Ona jednak nic nie powiedziała, więc postanowiłam wykorzystać moją szansę. Zaczęłam bardzo asekuracyjnie: „Jelita, macica.” Lekarz nic nie powiedział, więc stwierdziłam, że czas na jakieś mądre anatomiczne słowo z dziedziny żeńskich organów rozrodczych. „O, a tu jest Ligamentum suspensorium ovarii!” – powiedziałam, oczywiście nie wiedząc, czy ta struktura tam w ogóle jest. Lekarz kazał mi się przebrać i powiedział, że będę mu asystować. Od tego dnia dostawałam zadania domowe i miałam się przygotowywać na opowiadanie kolejnego dnia na dany ginekologiczny temat. Wiele się nauczyłam, ale co najważniejsze, zarażono mnie pasją do ginekologii. I tak już zostało. 

Bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Jestem pewna, że z sukcesem skończysz studia i będziesz świetną ginekolożką. Wszystkich zainteresowanych tym, jak wygląda codzienne życie i studia w Niemczech, jeszcze raz zapraszam na Twój profil na instagramie @lekarski.w.niemczech.

Na koniec zapytam, jakich rad z perspektywy czasu udzieliłabyś licealistom planującym studia lekarskie?

Mając możliwość udzielenia porady licealistom marzącym o dostaniu się na medycynę, chciałabym powiedzieć, żeby się nie poddawali. Wiem, że jest ciężko, wiem, ze każdy boi się matury. Dajcie z siebie wszystko! Jeśli się nie uda, macie możliwość poprawy matury za rok. Uwierzcie, że rok szybko mija i jest niczym w porównaniu do wykonywania zawodu, który właściwie się Wam nie podoba. Dajcie z siebie wszystko, warto! Walczcie o swoje niezależnie od tego, jakie kamienie los Wam rzuca pod nogi. 

Dziękuję mojej mamie, która walczyła do samego końca i nauczyła mnie, ze nigdy nie należy się poddawać, tacie, bez którego nigdy nie przeprowadzilibyśmy się do Niemiec i mojemu bratu, który zawsze mnie wspiera dobrym (lub czasem irytującym, braterskim) słowem. 

0