Lekarz w Niemczech bez stażu podyplomowego, jak wygląda rzeczywistość?

Moja sprawa wygląda tak, że wyjechałam w styczniu 2019, bezpośrednio po studiach ukończonych według programu z 6. rokiem praktycznym, bez stażu podyplmowego i ostatecznie musiałam wrócić od października 2019 jednak go robić. Jak do tego doszło?

Wyjechałam do Nordrhein-Westfalen, dostawszy z pomocą agencji pracę w okręgu Arnsberg. Podpisałam dwie umowy – jedną na hospitację (coś na kształt praktyk) obowiązującą do momentu uzyskania aprobacji na terenie Niemiec, drugą na stanowisko assistenzärztin obowiązującą od momentu uzyskania aprobacji na terenie Niemiec na 2 lata. Równolegle złożyłam wniosek o aprobację wraz z wymaganymi dokumentami do urzędu Bezirksregierung Arnsberg. Postępowanie aprobacyjne jednak trochę się przedłużało.

Trafiłam na urzędnika, którego życiowym powołaniem musi być szukanie dziury w całym. Na liście dokumentów do złożenia nie było ani zaświadczenia o odbytym stażu (wręcz było powiedziane, że dla mojego rocznika nie jest ono wymagane!), ani polskiego PWZ, ale urzędnik przeczytał w suplemencie do dyplomu, że dyplom uprawnia do odbycia stażu podyplomowego (a nie do wykonywania zawodu) i na świadectwie z LEKu, że nie jest dokumentem uprawniającym do wykonywania zawodu. Stwierdził, że skoro tak, to nie mam uprawnień do wykonywania zawodu. Tłumaczyliśmy, że zapis w suplemencie wynika z dodatkowych wymagań, które stawia polski system edukacji medycznej, a które nie obowiązują w Niemczech, natomiast zapis na świadectwie z LEKu wynika z tego, że nie jest ono dokumentem potwierdzającym prawo do wykonywania zawodu, bo to po prostu nie jest jego funkcją – do tego służy PWZ/aprobacja. Dostarczyłam też zaświadczenie z Naczelnej Izby Lekarskiej o równoważności studiów (które obecnie jest wydawane tylko osobom, które odbyły staż, wtedy jednak dostałam je bez tego). Sprawa była konsultowana przez urząd w niemieckim Ministerstwie Zdrowia, a nieścisłości między polskim a niemieckim systemem kształcenia medycznego zostały przy tej okazji skrytykowane.

Żaden z naszych argumentów nie podziałał, mój wniosek został w marcu 2019 odrzucony i powiedziano mi, że muszę najpierw zrobić staż, żeby nadano mi aprobację. Są ludzie, którzy, mając dokładnie takie same papiery jak ja, złożyli wniosek gdzie indziej, np. w Baden-Würrtemberg albo Hessen i im się udało w 2-3 miesiące dostać aprobację. Rozważałam wycofanie papierów z tego urzędu i złożenie w przyjaźniejsze miejsce, tylko był jeden problem – zawsze musisz zaznaczyć, czy składałaś/eś już wniosek o aprobację w Niemczech. Jeśli zaznaczysz, że tak, to komunikują się z tamtym urzędem żeby ściągnąć papiery. Jeśli jeden urząd odrzucił wniosek, to drugi najprawdopodobniej też odrzuci. Jeśli zataisz, że składałeś/aś już wniosek i potem to wyjdzie, nawet już po otrzymaniu aprobacji, to musisz liczyć się z karą. Uznałam, że w tej sytuacji najpewniejszym rozwiązaniem jest wrócić do Polski zrobić staż i wyjechać do Niemiec za rok. Skończyłam hospitację we wrześniu 2019 i od października rozpoczęłam staż podyplomowy. W ciągu dziewięciu miesięcy w Niemczech dużo się nauczyłam, jednak w sensie formalnym niestety do niczego mi się to nie liczy. Dlatego przestrzegam przed wyjeżdżaniem bez stażu podyplomowego, bo mimo że w niemieckim systemie kształcenia medycznego on nie występuje, to można się spotkać z różnymi interpretacjami ze strony niemieckich urzędów.

4+