Gdyby mi się chciało, jak się nie chce czyli jak się motywować?

Zapewne nieraz zdarzyło się tak, że obiecałeś sobie, że będziesz się uczył od września/października/nowego roku albo, że weźmiesz się za naukę angielskiego lub innego języka obcego. Czy realizowałeś swoje postanowienia? Czy wystarczało Ci motywacji do pracy? Twoje oceny poszybowały w górę, czy zostały takie jakie były?

Problemem większości ludzi jest brak samodyscypliny i organizacji pracy nad celem, który chcą osiągnąć, dlatego chciałabym podzielić się kilkoma moimi spostrzeżeniami, związanymi, z tym jak poradzić sobie z dołkiem motywacyjnym, słomianym zapałem, co pozwoli Ci zapanować nad lenistwem, prokrastynacją i skłonić do pracy.

PLANY SĄ NICZYM, PLANOWANIE JEST WSZYSTKIM

Ułożenie sobie planu, który będzie opierał się na metodzie małych kroków jest pierwszym etapem zmaterializowania swojego celu. Rozpisanie sobie tego, co chciałoby się zrobić w najbliższym tygodniu, np. przez te 7 dni, zrobię 30 zadań z matematyki, po 5 dziennie lub przez te 7 dni będę się uczył angielskiego po 15 minut dziennie, gdzie w poniedziałek, środę i piątek ćwiczę słuchanie, a w pozostałe dni mówienie, co prawdopodobnie pozwoli Ci o wiele łatwiej wytrwać niż jak lakonicznie powiesz sobie „nauczę się płynnie tego języka”. Zawsze też pozostaje Ci opcja, zrobić wszystko naraz w niedzielę, bo grunt to coś robić, w tym konkretnym kierunku, np. będę biegał, bo chcę przebiec 10 km, to jeśli zaplanowałeś sobie ciężki trening tego dnia, a Ci się go nie chcę zrobić to nie zostawaj na kanapie. Lepiej wyjdź i potruchtaj przez 30 minut. Pozwoli Ci to utrzymać nawyk i z większym prawdopodobieństwem w niedalekiej przyszłości zrealizujesz ten trudny trening. Plan może mieć formę papierową, co u mnie działa najlepiej. Rysuję sobie tabelę, podpisuje dni i piszę w wierszach to, co chciałabym zrobić. Później wieszam to w widocznym miejscu i jak uda mi się wykonać to zadanie, skreślam dany dzień. Bardzo dobrym sposobem jest również znalezienie swojego sposobu motywacyjnego.

NAGRADZAJ SIĘ ZA WYKONANIE SWOJEGO PLANU

Jeśli się dużo uczysz, bo chcesz wybitnie zdać maturę lub starasz się o stypendium to warto zaplanować sobie w weekend wyjście ze znajomymi, randkę z chłopakiem lub imprezę, aby się zresetować i wyzbyć wrażenia monotonii. Badania psychologiczne mówią, że większe poczucie szczęścia życiowego dają regularne, mniejsze przyjemności niż pracowanie bardzo ciężko przez dłuższy okres czasu, a później pozwolenie sobie na większą nagrodę. Czy to prawda? Każdy jest inny, więc sam musisz wiedzieć, czy wolisz przez 6 miesięcy harować, a później pojechać na tydzień na Majorkę. Oba systemy są moim zdaniem dobre, nie ma lepszego i gorszego. Zależy jaki jest charakter pracy i jaka późniejsza nagroda, bo przy nauce do matury to się nie sprawdza. Łatwiej jest nagradzać się wtedy częściej, ale mniej efektownie.

Za wykonanie swojego planu odchudzania, biegania, nauki zrób coś dla siebie, np. kupując coś co Ci sprawi przyjemność. Ma to bardzo duże znaczenie, gdy zrzucasz kilogramy i możesz pozwolić sobie na ciuch, przy  którym przy starej wadze zabrakłoby Ci odwagi, a teraz twoja pewność siebie poszybowała w górę z racji lepszego wyglądu. Niektórych może motywować działalność internetowa. Prowadzenie bloga, kanału na Youtube, fanpage’a na Facebooku o tematyce związanej, z tym co chciałoby się osiągnąć. Jest to świetny kop motywacyjny, w szczególności, gdy zbierze się wokół tego społeczność, która będzie Cię wspierać. Taki sam mechanizm, czyli wsparcie grupowe istnieje w klubach fitness, gdy trenuje się w zespole lub jak jest się w amatorskim klubie biegowym. Inni członkowie będą zarażać Cię pasją i w dobie kryzysu znajdzie się ktoś, kto wysłucha i zmotywuje.

WYOBRAŻAJ SOBIE SIEBIE W MIEJSCU, GDZIE CHCIAŁBYŚ SIĘ ZNALEŹĆ

Brzmi jak oklepany, mało innowacyjny coaching? Może i tak, mi to nie przeszkadza, bo wiem, że to się SPRAWDZA. Przygotowania do matury, które sama sobie zaplanowałam i poprowadziłam, aby dostać się na medycynę, wymagały wyrobienia sobie:

  1. Planu
  2. Motywacji do realizacji planu

Dla mnie największą motywacją było wyobrażenie sobie siebie w fartuchu lekarskim, ze stetoskopem na szyi lub podczas operacji zawsze przed snem i w chwilach zwątpienia. W wizualizacji pomagały mi liczne obrazki i filmiki motywujące i robiłam sobie wewnętrzne mowy motywacyjne. Podziałało. Nie wątpiłam, nie poddawałam się, co zakończyło się sukcesem. Z innych sytuacji: wyobraź sobie siebie, mówiącego płynnie po angielsku. Jakie daje Ci to możliwości? Chcesz podróżować? Wyobraź sobie siebie w USA, w tym miejscu, które tak bardzo chciałbyś zobaczyć. Odchudzasz się? Wyobraź sobie siebie, wchodzącą w czerwonej, obcisłej sukience na imprezę. Jakie wrażenie zrobisz? Stypendium? Co kupisz za te pieniądze? Jak dużą autonomię, dadzą Ci te finanse?

PODSUMOWANIE

Osiąganie celów jest uskrzydlające, ale trzeba również pokochać proces dochodzenia do nich. Spójrz w przeszłość i teraźniejszość. Gdzie byłeś kiedyś? Gdzie jesteś teraz? Jak dużo udało Ci się zmienić? Pamiętaj, to codzienne małe zmiany, małe kroczki dają na końcu wielkie rezultaty.

1+